Patriotyzm to...

Pierwsze, co przychodzi do głowy to "ubrandowienie"; zresztą już samo pytanie zaczyna się od nieśmiałej sugestii, kto jest sponsorem tego pytania. Taka przynależność definiowana poprzez chroniczne powtarzanie rytuałów handlowych, ekspozycji na symbole – idąc tym tropem rozpatrywanym ilościowo, możemy stwierdzić ze bycie lojalnym konsumentem może być de facto tym, z czym czujemy się związani. Iluzje "filozofii" marek SA gładkie i lekkostrawne, produkty maja ambicje spełniać nasze wszystkie potrzeby również te najwyższe i, jak twierdzą ich twórcy, udaje się to coraz lepiej.
Koncepcja państwa-flagi chociaż się nieśmiało odradza i czuć tego odczuwalne skutki, ma charakter mody, symbole państwowe SA traktowane jak gadżety, fetysze mające dawać chwilowe poczucie wspólnoty podczas obchodów świat narodowych. Podobnie mają się kwestie z religijnością, która jest niestety zbyt często sprowadza się do próżnych pozornych gestów nie przekładających się na życie codzienne.
Zaciskając pętle, pantomima i zazdrość sensu ma dobre rokowania, a nieufność wobec jakichkolwiek wspólnych idei jest przecież cechą społeczeństwa dojrzałego, czyli takiego, jakim bardzo chcemy być. Pozostaje cieszenie się własną wspaniałą i wolną jednostkowością, patriotyzmem siebie.
Twożywo

wróć

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 License.