Monika Weychert Waluszko

Renegocjacja kontra reanimacja

Zostałam zaproszona do odniesienia się do tekstu pani Idy Łotockiej – Huelle. Bardzo mi trudno to zrobić. Tekst mojej adwersarki był znaczeniowo pusty, pozbawiony podstaw merytorycznych i do tego nierzetelny. Co bowiem pani Łotocka swoim tekstem zamierzała udowodnić? Że dobre jest tylko to, co jej się podoba, i co ona sama rozumie, a jeśli znawcy są innego zdania to… sami robią rzeczy brzydkie i banalne? Rzeczywiście sztuka prezentowana na omawianych przez Panią wystawach wymaga od odbiorcy pewnego wysiłku intelektualnego i minimalnych choćby kompetencji. Zwłaszcza od krytyka. Rzeczywiście w Polsce jest bardzo zła edukacja plastyczna. Której to pani Łotocka jest najwyraźniej ofiarą. Jednak nie powinna dezinformować czytelników. Takie osoby jak Łotocka szkodzą. Uprawomocniają braki edukacji jako postawę społecznie akceptowaną. Tekst dodatkowo zaświadcza, że nie oglądała Pani prac. A to przeczy etyce zawodowej osoby piszącej o sztuce. Czasu było mało a trzy wystawy do skrytykowania. Po co się bawić w oglądanie prac, jeśli ma się już z góry założoną odpowiedź na swoją tezę?

Pisze autorka artykułu Bardziej nic niż coś: „A banalna jest sztuka historyczna, na co wskazuje wideoinstalacja pt. „Rewolucyjna przestrzeń eksperymentalna”, gdzie artyści proponują publiczności tablice z nazwami kierunków w sztuce, jako „sztukę na każdy gust”.”

To nie była wideoinstalacja tylko rejestracja akcji w przestrzeni publicznej.

Rewolucyjna Przestrzeń Eksperymentalna to grupa artystyczna a nie praca. Znawcy sztuki mogli w tym roku oglądać ich m.in. w CSW „Zamek Ujazdowski” w Warszawie, na wystawie „Barwy Klubowe” w Krakowie oraz dwa razy w Gdańsku. Grupa powstała na Ukrainie i aktywnie towarzyszyła Pomarańczowej Rewolucji. W wyniku politycznych zabiegów władz kandydatura REP została wycofana z reprezentowania Ukrainy na Biennale w Wenecji.

Pani Ł-H chodziło o pracę We Will R.E.P. You!. Jeśli się poświęci tej pracy chwilę uwagi to pojawiają się konteksty, które mogą popchnąć interpretację w innym kierunku niż obśmiewanie „sztuki historycznej”. Na Majdanie pojawiają się dwie rzeczywiste demonstracje: post-komunistów kierowanych resentymentem do dawnej chwały Wielkiego Związku i ogolonych na łyso nacjonalistów z popem na czele. Pomiędzy nimi w realnej sytuacji pojawia się grupa REP. Artyści niosą podobizny Warhola i Beuysa. Obie grupy wchodzą z artystami w jakąś relację, chcą ich skaptować lub uciszyć. W końcu przecież niestety nie chodzi o dialog… toteż obie grupy odchodzą. Uważają zjawisko za dziwaczne i… głupie. Nie myślą o tym, z czego śmieją się artyści i przeciw czemu „protestują” na Majdanie.

Zacytuję tu Annę Lazar: „(…)Hasło „sztuka dla wszystkich” nie jest na Ukrainie i w innych państwach obszaru post-sowieckiego obce. Wystarczy przypomnieć chociażby działania futurystów i konstruktywistów, które w krótkim czasie zostały krwawo ugrzecznione do socrealizmu.(…)” A więc nie „sztuka na każdy gust” tylko „sztuka dla wszystkich”. Różnica nie tylko semantyczna…

Sześć/siedem błędów merytorycznych w jednym zdaniu. Mnie to przeraża. Jedno jest pewne: to nie jest droga do rzetelnej dyskusji. Ale jak w przywołanej pracy REP-u: tu nie chodzi o dialog i nie chodzi o sztukę. Kontakt jest pozorowany. Artykuł ma animować pewien skandal. Ma napędzać widownię wystawy Kuspita. A widownia ma być zadowolona, bo schlebia się tzw. „najwyższej średniej”. Tylko, że jest to strategia reklamy czy telewizji komercyjnej.

Nie Sztuki.

Monika Weychert Waluszko

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 License.