Ida Łotocka Huelle 2

Nowa Wieża Babel

W aspekcie wściekłych ataków środowiska związanego ze sztuką „awangardową” na wystawę „Nowi Dawni Mistrzowie” przyjrzałam się jego kilku równoległym do wystawy kontrpropozycjom. Te z kolei, mnie się nie spodobały. Kuratorzy i omawiany przeze mnie artysta poczuli się urażeni krytyką… właśnie! Do tej pory ich koncepcja szuki była obowiązująca w mediach i nietykalna. Zarzucają mi niekompetencje i braki intelektualne. Może rzeczywiście popełniłam błędy i niektóre zarzuty powinnam uściślić.
Panu Polkowskiemu odpowiadam, iż fakt że człowiek myśli i zmaga się z materią jest oczywisty. Oczywiste jest to, że artysta dokonuje prób warsztatowych, sam decyduje, jaki efekt uzna za zadawalający i wtedy zaprasza publiczność. Jeśli decyduje się zaprezentować produkty dezintegracji w służbie artystycznego ego, dowodzi nie tyle uczciwości, co ryzykownego ekschbicjonizmu i manifestuje słabość. Zgoda, że nieeleganckie było zaatakowanie twórcy akurat w tym momencie, ale może właśnie ta metoda, pokazywania głównie produktów rozpadu, stosowana powszechnie w sztuce „awangardowej”, zamykała dotąd usta krytyce? Nad pokonanymi przez własny umysł i warsztat można się tylko pochylić i życzyć powodzenia na drugim – integracyjnym etapie twórczego procesu.
Z wyjaśnieniem mojego stanowiska kuratorkom wystawy „Patriotyzm jutra” będę miała trudności, bo mówimy różnymi językami. Wystawy istotnie nie zrozumiałam. Przypominam, że moim podstawowym zarzutem była niekomunikatywność. To nie sztuka nowoczesna musi się ciągle bronić i tłumaczyć podatnikowi, tylko to, co chce za nią uchodzić. W języku uzurpatorki nie funkcjonuje pojęcie dzieła, czy procesu twórczego.
Na wystawie sztuki znalazły się więc reportaże (brakowało informacji, że jest to wystawa reportażu), nie będące videoinstalacjami i videoinstalacje jako żywo przypominajace nieudolny reportaż. Tylko jak odróżnić jedno od drugiego? Wizualizacja w każdym z tych przypadków była chaotyczna. Nie znam angielskiego i węgierskiego – dwóch przewodnich języków wystawy (dlaczego- szukaj www.patriotism.wikidot.com – finansowanie), znam za to rosyjski i ku niewygodzie kuratorki zrozumiałam, co mówi jedna z ulicznych kontestatorek – właśnie: „sztuka na każdy gust”!
Z wyjaśnień Moniki Weychert Waluszko w artykule odpierającym moje zarzuty wynika, że w reportażu z rzeczonej ulicznej akcji chodzi o jakieś relacje z grupą artystyczną, ale nie wiadomo o jakie, bo pozostali członkowie nie wiedzieli o co chodzi i się rozeszli. To w istocie argument na komunikatywność! Ale nawet takiej informacji na wystawie nie było.
Jedyne co się w galerii Wyspa udało zakomunikować, to „pozdrowienia z Polski” – za pomocą wizerunku Krzysztofa Krawczyka z krzyżem na piersi, wmalowanego nieudolnie w pejzaż z wodospadem (krytyka kiczu i religijności ) oraz , że „my cierpieliśmy bardziej” – za pomocą sylwetki krowy podzielonej między państwa postkomunistyczne (przenikliwa synteza kultury Europy Środkowej). A może w studium kuratorskim nie nauczono jak sztukę od nie-sztuki odróżnić? Z pewnością nauczono natomiast jak pomieszać języki sztuki, aby artści porzucili budowę i się w końcu rozproszyli na wszystkie świata strony. Dla bóstwa – popkultury nie będzie wtedy konkurencji.
Pędzę do sztalug. Pan Polkowski czeka na moją wystawę, pewnie nie tylko on. Muszę jak najszybciej dać awangardykom satysfakcję, choć nie mam wielkiej nadziei, że zasłużę na dzikie syki, warczenia i wycie. Gdzie mi tam do Nowych Dawnych Mistrzów…
Ida Łotocka-Huelle

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5 License.